Friday, 1 March 2013

Rzecz o mleku sojowym.



Wczoraj wieczorem wpisałam w google hasło mleko, i poczułam się głupsza niż mądrzejsza. Rozważania na temat mleka to temat długi i szeroki jak nasze lokalne jezioro Neuchâtel.
Pod koniec gmerania w kolejnych artykułach trafiłam na ten, którego tytuł 'Pij mleko, będziesz kaleką' wprawił mnie w lekkie osłupienie i poczułam, że o mleku nie wiem zupełnie nic. Jedni zachwalają, drudzy nazywają kolejną po cukrze białą śmiercią (czy wspominałam, że milczenie i złoto to jedno??). Jest ziarenko rozsądku w tym, że ludzie jako jedyne dorosłe ssaki mleko piją, a dzieciom na siłę wciska się kolejne jego szklanki nawet jeśli się po nim źle czują. Dużo stereotypów funkcjonuje w dzisiejszym świecie, ale przecież stereotypy są po to żeby je bez mrugnięcia okiem łamać.
Od kilku lat staram się słuchać tego, co mój organizm chce mi powiedzieć. To mój najlepszy kompan i znachor. Z krowim mlekiem było dokładnie tak, że puli typowych objawów na 'nie pij bo szkodzi' dochodził ból brzucha, kłopoty z oddychaniem i bardzo zły stan skóry. Po przeprowadzce do Anglii zaczęłam pić mleko sojowe, potem zastąpiłam je owsianym, ryżowym, kozim i owczym. Próbowałam również mleko krowie ze zredukowaną ilością laktozy.
I tak po kilku latach tułania się po mlecznym świecie dziś najczęściej w naszej lodówce gości mleko kozie z jak najkrótszym terminem przydatności do spożycia (więc jak się domyślacie nie jest to mleko UHT) i bez żadnych dodatków, a od niedawna również własnej produkcji mleko sojowe.
Domowe mleko sojowe jest zupełnie inne niż to sklepowe. Przede wszystkim różni się smakiem i kolorem, ale także konsystencją. Kolorem przypomina mi wodę zabarwioną białą farbą plakatową i nie ma co się łudzić - nie zabieli ono kawy w takim stopniu jak zwykłe mleko. W ogóle jej nie zabieli :) Smak jest mocno roślinny, troszkę jak nieposolona woda po ugotowaniu fasoli.
Mleko sojowe nie jest u mnie na podium, chociaż muszę przyznać że kakao i domowy budyń czekoladowy na jego bazie są naprawdę całkiem smaczne. I jest tańsze niż to sklepowe. Z 500g ziaren soi uzyskałam 1 pełny litr mleka, chociaż w internecie wyczytałam, że można taką samą ilość mleka jak moja uzyskać ze 150g ziaren soi. Mi się nigdy nie udało wycisnąć więcej. Ostatnio jestem mocno napalona na mleko z migdałów, nerkowców czy pekanów zwłaszcza, że jak pokazuje ten obrazek, jest to dziecinne proste.

DOMOWE MLEKO SOJOWE
|Źródło: 'Nakarmić duszę' Jola Słoma i Mirek Trymbulak|

pół szklanki wiórków kokosowych*
500g ziaren soi
szczypta soli
do posłodzenia: miód, cukier, fruktoza, syrop z agawy

Soję zalewamy wodą i pozostawiamy na noc.
Rano odsączamy, płuczemy i przekładamy do garnka, zalewając świeżą wodą.
Dodajemy wiórki kokosowe, szczyptę soli i gotujemy przez godzinę na bardzo małym ogniu.
Odcedzamy i 1 szklankę soi miksujemy blenderem z 1 szklanką przegotowanej wody i 1 łyżeczką miodu, po czym przecedzamy przez lnianą ściereczkę lub kilkakrotnie złożoną gazę.
Tak samo miksujemy resztę soi.
Tym sposobem uzyskaliśmy dwa produkty: mleko oraz okarę.
Mleko sojowe możemy przechowywać w lodówce tylko przez kilka dni.

*pominęłam wiórki by otrzymać czyste mleko sojowe



82 comments :

  1. Nieposolona woda z fasoli Polcia nie przekonuje mnie nic a nic za to mleko migdałowe - wypróbuj koniecznie! Ja mleko pije raz na ruski rok (w kawie poza domem i to też nie zawsze) ale migdałowe to dla samego smaku, bardzo pyszna sprawa :-)))
    Buziaki :*

    PS. A gdzie krewety? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Krewety w brzuchu :) Mało miałam nie mogłam się podzielić :)
      Mleko migdałowe zrobię na czwartek dla Gości, co Ty na to Monia? :)

      Delete
  2. jejku jak dobrze, że trafiłam na twój post. przeczytałam ten artykuł z linka i dziś spróbuje zrobić mleko migdałowe. a krowie chyba w ogóle przestane kupować..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie ma co się na zapas denerwować. Mi szkodzi, więc odstawiłam a takie artykuły trzeba z przymrużeniem oka traktować :)

      Delete
  3. Mleko migdałowe musi być boskie! Też mam chęć skosztować.
    Co do sojowego to mam tak jak Moniś:). Nie będę robić, bo i tak bym całe wylała potem ;).
    Ale migdałowe no no, to musi być pychotka.

    Ściskam cieplutko:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Madzia jak chcesz możemy zrobić razem :)
      :*

      Delete
    2. Chętnie, a to trudno zrobić?
      :*

      Delete
    3. Łatwizna :)
      Zobacz: http://weganie.blogspot.ch/2011/09/domowe-mleko-migdaowe.html
      Możemy opublikować w poniedziałek :)

      Delete
  4. Polcia,pijac napoje z soi, przeweruj neta pod katem (oj,te polskie znaki)ich wplywu na zdrowie nasze kobiece.Mam tu na mysli dzialanie proestrogenowe soi.Nie chce tu sie wymadrzac, ani cie straszyc bynajmniej,ale po tym czego moje biedne cialo doswiadcza(jestem "rozstrojona"hormonalnie)do pozywienia estrogen like, podchodze bardzo ostroznie...Lata grzebania w necie, wywiady z lekarzami med naturalnej dowodza, ze tylko soja przefermentowana 2 krotnie, jest dla nas dobra.
    Jako ciekawostke dodam, ze przez wieki, w chinskich klasztorach, karmiono mnichow nie fermentowana soja, aby ich pociag seksualny osiagnal level 0.

    ReplyDelete
    Replies
    1. zgadzam się z violą, soja (ale też u mężczyzn) miesza z gospodarką hormonalną. Jeśli soja to tylko fermentowana. Pozdrawiam!

      Delete
    2. Sosa bardzo dziękuję za Twój głos. Bardzo lubię jak tutaj się pojawiasz. Bardzo.

      Delete
    3. Po cichu, ale jestem tu bardzo często :-) Dziękuję za miłe słowa :-)

      Delete
    4. To tak jak ja. Zaglądam, czytam ale nie komentuję :)

      Delete
    5. Violu, i pod tym sie podpisuje; produkty 'estrogen like' dobrze jest spozywac bardzo swiadomie. Moze to wiec i lepiej, ze produkty sojowe nie smakuja mi za bardzo, dzieki temu jadam je dosyc rzadko. Do tego dochodzi - jak juz tu pisano - problem soi modyfikowanej genetycznie, ktora dzis niestety jest na porzadku dziennym.

      Delete
  5. Dobrze, że mleczko krowie mi smakuje i służy, bo takiego sojowego na pewno nie chciało by mi się robić ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No jest z nim trochę roboty, a smak jest średnio współmierny do całego procesu odciskania soi na gazie :)

      Delete
  6. nie wiem czy kiedyś ktoś tą mleczną zagadkę rozwiąże, jak mogą być tak skrajne opinie? nigdy tego nie pojmę. chyba jest tak jak mówisz, że to indywidualna sprawa każdego tak jak w przypadku innych produktów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pestko dokładnie. Jednym szkodzi cebula czy papryka, inni mogą je jeść tonami. Ale chciałabym kiedyś trafić na rzetelną opinię w sprawie mleka.

      Delete
  7. Mleko z orzechów jest pyszne! I robi się je znacznie łatwiej niż sojowe. Ja właśnie pozostałe po mleku orzechowym wióry przerabiam na kokosanki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mhm :))) Migdałowe i kokosowe jest już w kolejce to do! :)

      Delete
  8. A widzisz, mówiłam samemu najlepiej.Choć ja ostatnio ryżowe piję.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kasiu robisz sama prawda? Muszę wyciągnąć od Ciebie przepis :)

      Delete
  9. z krowim mam podobnie, sojowe lubię ale migdałowe zdecydowanie na pierwszym miejscu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wszyscy wymieniają migdałowe jako najulubieńsze :)

      Delete
  10. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  11. jakiś czas temu przestałam piś kawę z mlekiem, bo bardzo źle się po niej czułam
    czasami (rzadko) zdarza mi się wypić szklankę zimnego mleka krowiego i... ku wielkiemu zdumieniu innych żyję i czuję się dobrze ;)
    czasami (często) jadam również płatki owsiane z zimnym mlekiem i nie zapowiada się, aby to właśnie mnie miało zabić ;)
    czasami (rzadko) jadam w fast foodach i, o dziwo, również żyję :)

    zdrowy rozsadek to moje motto, nie tylko w kwestii żywienia
    zgadzam się z Tobą, najlepszym doradcą, oprócz ww. rozsądku, jest nasz organizm

    co do soi... trudno, oj bardzo trudno dziś kupić na ziarna, które nie zostały genetycznie zmodyfikowane, nawet jeśli pochodzą z upraw organicznych...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z tego co wiem, to prawie niemożliwe.
      Pani profesor z Uniwersytetu Rolniczego chciała rok temu sprowadzić większą ilość niemodyfikowanej soi do badań i było to prawie niemożliwe - nikt jej nie mógł podobno dać potwierdzenia, że na 100% nie jest modyfikowana: często jest tak,że mieszają soję z kilku gospodarstw czy kilkuset i dopiero potem paczkują.

      Osobiście jakoś strasznie mi nie przeszkadza modyfikacja soi, ale może dlatego,że prawie jej nie jem:)

      Delete
    2. Atria C. niestety bardzo możliwe że jesz soję modyfikowaną, jest to roślina najwięcej konsumowana na świecie (druga jest kukurydza)w postaci produktów pochodnych: lecytyny sojowe w wielu produkatach, pasze dla zwierząt, pasze dla ryb.. Chyba, że świadomie unikasz produktów z soją :-)

      Delete
    3. A niby jesteśmy wolni od GMO...

      Delete
    4. Sosa, msza rację, niestety.

      Delete
  12. A mleko ryżowe? coś o nim powiesz?

    pozdrowienia od początkującej

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kawwko ryżowego domowego nie robiłam (jeszcze:)) ale w smaku jest ponoć lepsze niż domowe sojowe. Niestety nie zabieli kawy tak jak mleko zwierzęce.

      Delete
    2. Dzięki za odpowiedź:) ciekawa jestem efektu jeśli kiedyś zdecydujesz się zrobić;)
      Pozdrawia!

      Delete
  13. Dorosłe koty bardzo lubią mleko i chętnie je piją. ;-)
    Mleko krowie towarzyszy mi od dziecka, przez prawie 40 lat, i nigdy nie miałam po nim ani kłopotów zdrowotnych, ani z samopoczuciem, ani problemów ze skórą, widocznie to sprawa bardzo indywidualna. Domowego mleka sojowego chętnie spróbuję, tak samo jak innych rodzajów, dziękuję za przepis, lubię nowe smaki! *^v^*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niestety mojej Loli krowie szkodzi i wywołuje ostry atak biegunki. Za to kozie wcina i nic jej nie jest :) Połowie mojej Rodziny nie szkodzi piją ile chcą! A mi odludkowi nie pasuje.
      Oczywiście że to sprawa indywidualna :) Jak nie szkodzi to po co kombinować? :)

      Delete
  14. Anoushko!Pozwole sobie na maly komentarz pod twoim wpisem.Dzieki Bogu, ze jedzenie nie zabija w tempie arszeniku!!!Ja, ze wzgledu na moje problemy zdrowotne (a takze, bo lubie)od lat interesuje sie medycyna chinska, ktorej korzenie siegaja kilku tysiecy lat(ilez to juz pokolen przetestowalo jej dzialanie, co jest tez na jej plus).W klimacie, w ktorym dane jest nam zyc, mleko niestety nie jest najzdrowszym pokarmem,bo pelni funkcje silnie sluzotworcza w organizmie...
    Nie jestem jakims slepym fanatykiem, sama popelniam wiele "przestepstw" zywieniowych.Wiem tylko, ze te bledy sie nawarstwiaja latami w naszych cialach, a potem( tak po 40-tce) zaczyna "wylazic szydlo z worka".Wiec chyba najlepszym rozwiazaniem jest profilaktyka, co oznacza swiadome korzystanie z urokow jedzenia.Bo jest to jedna z NAJWSPANIALSZYCH rzeczy, ktore popelniamy kilka razy dziennie.No to,na zdrowko,drogie panie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Violu dobrze że o tym piszesz. Ja sama dopiero od lat kilku zaglądam świadomie w swój talerz. Przyznaję bez bicia, że medycyna chińska jest dla mnie nie do opanowania i czasem wydaje mi się, że ludzie aż nazbyt się nią zachwycają, ale nie będę jej negować bo się nigdy w nią nie zagłębiałam.
      Dziękuję za głos w dyskusji! Może dzięki Tobie ktoś zatrzyma się i spojrzy w głąb siebie.

      Delete
    2. Violu, ale ja właśnie o tym pisałam :)
      Powtarzam to co napisałam wcześniej - przede wszystkim zdrowy rozsadek i wsłuchiwanie się we własny organizm. Zgadzam się z Tobą, że najlepszym rozwiązaniem jest profilaktyka!

      Co do medycyny chińskiej, od lat również się interesuję. Jednak nie jestem i nie chcę być w nią ślepo zapatrzona. W nic nie chcę :) Po prostu lubię poddawać w wątpliwości. Szukać i poznawać. Poznawać i szukać. I przede wszystkim nie znoszę wręcz organicznie, gdy ktoś usiłuje za mnie myśleć i mówi mi jak żyć powinnam.

      Delete
    3. Violu, dokladnie tak - mleko to niestety pokarm mocno sluzotworczy dla nas... Krowy karmione dzis bogatymi paszami (nie wspominajac o hormonach i podawanych im lekach) produkuja mleko, z ktorym niestety nasz organizm nie zawsze sobie radzi. A czesto nie zdajemy sobie nawet sprawy, ze rozne - drobne nawet - problemy ze zdrowiem mijaja po wyeliminowaniu czy ograniczeniu mleka i jego przetworow.
      Choc oczywiscie kazdy organizm jest inny, wiadomo :)

      Delete
  15. Za sojowym nie przepadam, ale mleko z pekanów piłam i było pyszne :).
    Bardzo ciekawy wpis.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :) Powinnam pisać rzadziej, a mądrzej prawda? :)

      Delete
  16. Osobiście lubię mleka roślinne. u mnie często gości migdałowe własnej produkcji, z soi jeszcze nie robiłam , w połączeniu z kokosem, fajny pomysł :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moni ja tak sobie myślę, że może by ryżowe z kokosem? :)

      Delete
  17. A ja lubię mleko sojowe i pijam od lat, oj od bardzo dawna bo lata(wieki ) temu w jakim czasopiśmie dla młodzieży był przepis na mleko i tofu ( świat młodych czy jakoś tak to było), to sobie robiłam ,a soję kupowałam w Sopocie w sklepie z tzw zdrowa żywnością(to był taki jedyny na Pomorzu)
    robię ciut inaczej , choć ostatnio wole właśnie migdałowe tak do picia
    Ja wyznaję zasadę ,ze wszystko jest dla ludzi tylko ilość dzieli czy to dobre czy trucizna , uznaję tez zasadę 80% super zdrowego 20% jedzenia grzesznego(w rozrachunku tygodniowym najlepiej)
    Ale najważniejsza zasada jest jaka udzielił mi Tomek Guliński,że najlepsze jedzenie gotowane w złości może być trucizną ,a gorsze jakości gotowane z miłością jest jak lekarstwo czy jakoś tak
    a 5 przemian, medycyna chińska to mój konik jest,ale po alciemu :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. margot, masz rację, nastawienie do pożywienia jest bardzo ważne!
      Zasada 80/20 jest bardzo dobra, ale są ludzie, którzy większość jadłospisu opieraja na produktach sojowych, od mleka, przez parówki, kotlety, desery po tofu. W ich przypadku nie można pominąć wpływu fitoestrogenów na układ hormonalny.

      Delete
    2. Alciu, wspaniały komentarz:*

      Delete
    3. Alcia! :))
      Ty wiesz co napisać, żeby było mądrze i zabawnie jednocześnie. Złota zasada 80/20. Podoba mi się :)

      Delete
  18. Pola, pisałam już u Ciebie na Facebooku,ale napiszę jeszcze raz, bo wydaje mi się mój komentarz całkiem sensowny;)
    Warto przeczytać KTO napisał "Pij mleko będziesz kaleką" - to jest publikacja doktora-wegetarianina z indyjskiego uniwersytetu, z którym polemizują naukowcy z jego własnego kraju. Sorry, ale dla mnie zwykla broszurka ideologiczna, zobacz sobie na bibliografię do anglojęzycznego wydania czy jakąkolwiek metodologię w tej ksiązce;). Nikt tego nie sprawdza, a fama idzie: bo lubimy jasne rozwiązania. Badania nad mlekiem są ciągle prowadzone i bardzo się starałam, ale nie znalazłam ani jednego badania z renomowanej uczelni, które potwierdzałoby znaczącą korelację pomiędzy piciem mleka a rakiem (za to jest mnóstwo artykułów na przykład o nietolerancji laktozy;)). To takie trzy grosze od nałogowego sprawdzacza źródeł;)

    ps. mam gdzieś tam w planach tekst o nietolerancji laktozy, ale jeszcze zbieram źródła
    ps. kiedyś napisałam tekst o rodzajach mleka i regularnie co miesiąc dostaję maile od jakiś dziwnych ludzi, którzy twierdzą (na podstawie owej broszurki), że mleko zabija a ja promuję zabójczą ideologię. A ja tylko chciałam pokazać jak się obrabia mleko, nie ma tam ani słowa o tym czy jest dobre czy złe:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. prawdopodobnie większość, a przynajmniej duża część indyjskich lekarzy jest wegetarianami ;)

      Delete
    2. Wiem Kochana dlatego ja ten post (jak większość) z przymrużeniem oka napisałam. Gdybym miała wszystko w internecie brać na poważnie chyba bym już kompletnego fioła dostała :)
      Dziękuję za komentarz! :)

      Delete
    3. Atrio, bardzo sensowny komentarz!
      Coraz częściej odnoszę wrażenie, że chętnie czytamy i rozpowszechniamy wszytko co znajdziemy w Internecie, nie zadając sobie podstawowych pytań: kto, gdzie, dlaczego?

      Delete
  19. Ja za domowym sojowym nie przepadam, robiłam raz i wyszło zupełnie bez smaku. za to polecam migdałowe, a dla wilbicieli intensywnych smaków kokosowe :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Veronika no właśnie jeśli mam być szczera to jest takie se :)
      Muszę to kokosowe zrobić!

      Delete
  20. a ja krowiego pijam coraz mniej, za to z sojowego ostatnio całkowicie zrezygnowałam, ze względu na wpływa soi na gospodarkę hormonalną właśnie. aaa, a chyba tylko raz piłam 'domowe' mleko sojowe, w Chinach zresztą, i chyba było przypalnone, bo smakowało paskudnie :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu ja się cieszę, że żyjemy w takich czasach i tak dużo informacji dookoła nas.
      Pytałam Mamy jak to było z tym mlekiem - kiedyś to była jedyna słuszna prawda.
      Przypalone mleko? :))

      Delete
    2. ja się w sumie wychowałam na mleku kozim, bo miałam skazę białkową od urodzenia, a Mama nie miała pokarmu. rodzice dostali w prezencie ślubnym kozę :)

      Delete
  21. Majac anty-mlecznego meza (wg niego mleko jest najlepsze dla cielat, nie dla nas ;)), mleka roslinne znajduja sie w mojej lodowce od prawie 20 lat. Przerbialismy juz chyba wszystkie : kokosowe (z ktorym najczesciej gotuje), sojowe, owsiane, ryzowe, migdalowe, kasztanowe (mniam), z komosy... oraz rozne mieszanki ich nawzajem ;). Na moje nieszczescie w kawie najlepiej smakuje mi 'chmurka' zwyklego, choc teraz tego bez laktozy. Kawa z kazdym innym mlekiem to juz dla mnie nie kawa, wiec wole wtedy herbatke ziolowa :)
    A sojowo-kokosowe z pewnoscia jest smaczniejsze niz samo sojowe, prawda?

    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Beatko zdecydowanie lepsze! Tylko wiórki muszą być dobre, najlepiej bio.
      A zaciekawiłaś mnie tym mlekiem z kasztanów! Rany jak ono smakuje? :)

      Delete
    2. No u mnie praktycznie wszystko jest bio, od dawna stawiam bowiem na jakosc produktow, na ich wplyw nie tylko na nasze zdrowie, ale i na nasze srodowisko. Ale przeciez juz o tym wiesz ;)
      A co do mleka kasztanowego, to smakuje oczwiscie... kasztanowo :)) I pysznie :)

      Delete
    3. Wiem i nie będę ukrywać, że od lat jesteś inspiracją :) Pewnie nie tylko dla mnie!

      Delete
    4. Eee... Nie przesadzajmy!

      Delete
  22. PS. Zapomnialam - owcze i kozie sa dla mnie troche za tluste, choc kozie wole jednak od owczego...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mi się udało jedno wynaleźć takie dla mnie w sam raz :) Kozie :)

      Delete
    2. Ja przetestowalam juz wszystko co dostepne na rynku ;)

      Delete
    3. Muszę nadrobić :D Jesteś jakieś kilkanaście lat do przodu jeśli chodzi o tutejszy rynek ;)

      Delete
    4. No a ktore Tobie w takim razie najbardziej posmakowalo?

      Delete
    5. Beo nie mogę znaleźć zdjęcia butelki w internecie, ale można je kupić w Manor i Coop. Biała butelka, biała nakrętka. Jest delikatne (jak na kozie) i niezbyt tłuste.

      Delete
    6. Ewelino, jesli w butelce to pewnie to : http://img.coopathome.ch/produkte/ganzgross/front/36/3627091xun.jpg

      Delete
    7. Nie, to nie to :) Zaraz wygrzebię butelkę z siatki. Miałam dzisiaj wyrzucić :)

      Delete
    8. Nie no, nie klopocz sie, bede jutro w sklepach to zerkne :) A na razie i tak nie bede go testowac, wiec mam czas ;)

      Delete
    9. 'Le petit chevrier' z miejscowości Bischofszell :)
      Biała butelka, biała nakrętka, biała nalepka z małą niebieską wstęgą na której pisze że to mleko od kozy :)

      Delete
    10. Mleko z daleka znaczy ;) W razie czego sprobuj tez tego z Moléson, po sasiedzku prawie ze ;)

      Delete
    11. Dobrze :) Bardzo żałuję, że w naszym lokalnym sklepie nie ma koziego mleka, ale za to są pyszne jogurty owcze! I wszystko od rolników z naszego kantonu :)

      Delete
  23. Polecam mleko z orzechów laskowych - jest najlepsze na świecie!

    ReplyDelete
  24. Podoba mi sie co napisala Zaba "zdrowy rozsadek to moje motto" :))
    Efekt placebo dziala wszedzie, trudniej doszyc brakujaca reke...

    A mleko sojowe: zdjecia sliczne, mleka z checia sprobuje, zrobisz dla nas Pola? :**

    ReplyDelete
    Replies
    1. Milion postów wyżej obiecała migdałowe ;)

      Delete
    2. Zastanowię się :D

      Delete
  25. Niejako idąc za ciosem zrobiłam domowe mleko migdałowe.
    I muszę przyznać, że jest pyszne. Co więcej - dość gęste, zabiela kawę porównywalnie do zwykłego mleka.

    Za to dużo ładniej pachnie i dobrze smakuje :).
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  26. Dziękuję za ten świetny post i podczepiony tutorial do mleka migdałowego. Osobiście, ze względów smakowych, nie potrafię się przekonać do mleka sojowego, ale myślałam o migdałowym i teraz chętnie wypróbuję. A co do spożywczych faktów i mitów zgodzę się z tym, że nic na siłę i nic wbrew swojemu organizmowi. Nie toleruje mleka to nie, chce czekolady - proszę bardzo... ;)

    ReplyDelete
  27. Dla mnie mleko to horror z dziecinstwa (w szczegolnosci kozuchy ;). Mleka nigdy nie lubilam i teraz tez nie lubie, chyba ze do kawy. Nie odczuwam tez poterzby picia zadnego innego mleka. Chyba to ta trauma. Codziennie rano musialam pic szklanke cieplego mleka (to czasy, kiedy o kartonach nikt nie slyszal i codziennie przynosili mleko w butelkach). Brrrrrrrr. Natomiast bardzo lubie wszystkie przetwory mleczne, jak kefir, maslanka, jogurt. Teraz na szczescie jest wiekszy wybor niz te 30 lat temu.

    ReplyDelete

Zostaw komentarz i zaskocz mnie!
Chamstwo, które z krytyką nie ma nic wspólnego, będzie usuwane.