Pierogi ♥ ♥ ♥
Ponownie goszczą u mnie na stole.
Uwielbiam je lepić, uwielbiam je jeść.
A ich największą zaletą jest to, że chociaż każdy wygląda inaczej (przynajmniej u mnie), to wszystkie smakują tak samo PYSZNIE!
Wczoraj nakarmiłam nimi przemiłych Gości.
Przepis jak
tutaj.
Do nadzienia powędrowały: ziemniaki Victoria oraz sérac (ten zamiast białego twarogu), świeża mięta oraz dodatkowo spora szczypta przyprawy sumac.
Do ciasta użyłam mąki farina rustica (wygląda jak polska chlebowa typ 850). dlatego ciasto nie jest białe, ale za to jest bardzo elastyczne i można je cieniej rozwałkować.
 |
| na zdjęciu gości pieróg odsmażony na oleju |
Ach, pierogi, pierogi. Ale z miętą? Te pomysły nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać. ;)
ReplyDeleteU mnie ruskie tylko z miętą :)) Tak robiła Babcia Babci, tak robi Babcia i Mama, tak robię ja :)
DeleteWitaj Pierogowa Panienko :-) Uwielbiam lepić pierogi, to mój czas na medytację. Chyba w tym tygodniu pomedytuję bo Borys wyjadł już swoje zapasy z zamrażarki i domaga się nowych pierogów "z chmurką" (tak nazywał ruskie pierogi jak był młodszy). Najpierw muszę się uporać ze stertą prania i prasowania po urlopie :-( Pozdrawiam :-)
ReplyDeleteHa! :) Wiesz co tak sobie myślę żeby się w końcu do Ciebie wybrać na cały dzień i możemy polepić razem! :))
Delete:*
Zapraszam :-) Już Cię zapraszałam na Fasnacht, i co??? Był dzisiaj, pogoda była piękna. Postaram się wrzucić na bloga kilka fotek. Z tymi pierogami to pomyśl kiedy i ustalimy termin:-)
DeleteI dzisiaj od rana wysyłam Ci esemesa :)) Z takim skutkiem jak widzisz :)
DeleteNie doszedł jeszcze, daleko ma :-))) Podeślę Ci jeszcze raz numer na e-maila
DeleteJolu bo żeby on doszedł, to ja bym go musiała wysłać ;)
DeleteWpadłam na to jak już post opublikowałam :-)
DeletePierogi uwielbiam i też kojarzą mi się z babcią, zdecydowanie :-) ...
ReplyDeleteI z Mamcią :)
DeleteLepienie pierogów jest zdecydowanie najlepsze na zajęcie niesfornych myśli:)
ReplyDelete:))))) A jakieś to myśli są niesforne? :>
Delete:)te natrętne, czasem bez odpowiedzi, lub z odpowiedzią nie tak oczywistą. Po ulepieniu 50 pierogów już się przerzedzają, po 100 jak ręka odjął, umysł oczyszczony i zadowolony:)
DeleteZgadza się :)) Byleby to nie były takie wiesz złe i zawistne bo wtedy żaden pieróg się nie uda :)
DeleteTo Ty lepisz a ja jem, tak? ;)
ReplyDeletePolcia, piękny pieróg! Uwielbiam ruskie, od znajomych nauczyłam się je jeść właśnie z miętą, od Babci duuuuużo czarnego pieprzu i to jest mój ideał :) Coś czuję że te Twoje są równie pyszne, to widać! :)
:**
A jeśli Monia masz ochotę to pewnie! :)))))))
DeleteUlepię Ci nawet ze stooooo :))))
Nie są równe, poważnie. Bardziej skupiam się na tym żeby ciasta mało było :))
u mnie też muszą być z miętą :)
ReplyDeleteBez mięty to nie ruskie hihi :)
DeleteAż wstyd, że pierogi jemy głównie na wigilię. Albo czasami latem, z jagodami. Mięta? Cudnie!
ReplyDeleteA ja właśnie na Wigilię nigdy nie jem, bo wcinam tyle klusek z makiem, że nie mam iejsca na nic innego :))))))
DeleteDobrze, że moja babcia jest taka zdeterminowana, bo ja pierogów robić wprost nie znoszę! Co innego jeść, o tym można felietony pisać ;)
ReplyDelete:)))
Deleteta mięta w Twych pierogach bardzo intryguje, nigdy nie próbowałam i muszę to koniecznie zmienić :)pozdrawiam
ReplyDeleteJak ja rozumiem tę Twoją miłość :) Ostatnio jadłam takie z kaszą gryczaną... :) mmm... wspaniałe były :)
ReplyDeleteSmacznego!
Pierogi są najlepsze - prawdziwy pewniak i comfort food! Najlepsze ruskie :)
ReplyDeletechyba w końcu zrobię :D atakują mnie ze wszystkich stron! no i ta mięta! super pomysł :)
ReplyDelete