Thursday, 7 February 2013

Niebezpieczna i rozgrzewająca. Kawa.


Raz na jakiś czas nadchodzi ten dzień, kiedy jestem o krok od trafienia do wariatkowa. W jednej chwili spotykają się same przeciwności losu. Kot właśnie znowu wylał wodę z miski, syn sąsiada włączył (głośno) tą samą muzykę, którą katował mnie wczoraj i przedwczoraj, małe dzieci drugiej sąsiadki biegają po stalowej podłodze na piętrze i obijają się o nasze drzwi, blender niebezpiecznie wychylił się z kubka i ma zamiar ochlapać oliwą wszystko co mam na sobie, wrzucam kolejną partię pączków na rozgrzany tłuszcz, próbuję nałożyć dżem do szprycy, która wypada mi z rąk i do tego telefon. Dzwoni raz. Dzwoni drugi, trzeci, czwarty. Za piątym razem naciskam nosem (palce mam oblepione dżemem) zieloną słuchawkę i lekko poirytowanym głosem pytam: co Ty chcesz? (5 minut temu rozmawiałam z tą osobą). I kiedy słyszę wypowiedziane obrażonym tonem: już nic coś we mnie zaczyna pękać.
Nie lubię gromadzić wokół siebie złej energii, szczególnie kiedy gotuję.
Ściszyłam telefon.
Zostawiłam smażenie pączków. 
Włączyłam Cafe del Mar.
Otuliłam się kocem.
Pomalowałam paznokcie na granatowo.
Popatrzyłam jak pięknie sypie śnieg za oknem!
Nie będę się złościć, nie będę narzekać.
Dookoła jest tyle pięknych rzeczy, z których można czerpać garściami. 
Niech dalej sypie śnieg. Przecież jest zima. 
Niebo nie jest błękitne? Trudno, taki urok lutego.
Luty też może być piękny. 
Tylko daj mu szansę i posłuchaj co ma ci do powiedzenia.
Zaparzyłam kawę, zeszłam na dół do sypialni, założyłam słuchawki i wzięłam książkę. Jeśli miałabym zabrać ze sobą na bezludną wyspę tylko jedną książkę i tylko jeden napój to byłaby to książka Nakarmić duszę oraz rozgrzewająca kawa. Kiedyś mocno kawy nadużywałam, dziś pozwalam sobie na jedną porcję mocnego napoju dziennie. Dlatego nie piję kawy rozpuszczalnej czy tej w kapsułkach. Kupuję kawę w ziarnach, którą mielę i zaparzam w kawiarce ciśnieniowej. Ale uważajcie na nią, bo chociaż smaczna to zwiększa ciśnienie krwi i podnosi poziom tłuszczów we krwi, a także powoduje wzmożone wydzielanie insuliny przez trzustkę, co obniża poziom cukru we krwi i zakwasza treść żołądka.


KAWA ROZGRZEWAJĄCA
|rozbudowana wersja tej kawy|

8 łyżek kawy w ziarnach
1-2 strączki kardamonu
1 laska wanilii
kawałek kory cynamonu
10 nasion kolendry
5 kulek ziela angielskiego 
3 goździki
5-8 kulek pieprzu (czarny, zielony, biały, czerwony)
gałka muszkatołowa
szczypta kurkumy
skórka otarta z 1 cytryny 

Korę cynamonu i laskę wanilii tnę nożyczkami na mniejsze kawałki.
Do młynka wsypuję kawę, dodaję wszystkie przyprawy i mielę.
Jeśli używacie kawy rozpuszczalnej lub zmielonej, możecie utrzeć wszystkie przyprawy w moździerzu i wymieszać je z 6 łyżkami takiej kawy. Możecie użyć kawy bezkofeinowej lub zbożowej, takiej którą lubicie najbardziej.
Swoją kawę zaparzam w kawiarce ciśnieniowej lub w tygielku przyjmując 3-4 łyżeczki kawy z przyprawami na jedną porcję napoju.
Jeśli mam ochotę na kawę z mlekiem dodaję mleko kokosowe, kozie, owcze lub sojowe bo mleko krowie wychładza i osłabia organizm, a dodatkowo zawiera laktozę, która nie wpływa korzystnie na organizm dorosłego człowieka.
Możecie użyć domowego mleka z orzechów, pestek lub zbóż (owsiane, ryżowe).
A na kawę oraz inne napoje rozgrzewające dla dorosłych zapraszam do magazynu fineLIFE.

Bon Appétit!

23 comments :

  1. Pysznie zapowiada się Twoja kawka:)
    Chętnie bym się jej napiła.Ja piję rozpuszczalną,albo kapsułkową i chyba za dużo jej piję ;)
    Piękne zdjęcia Ewelinko.

    Czy będą dziś pączki? ;)

    ReplyDelete
  2. Od czasu kiedy trwa "moje małe wariatkowo"ja również nie odmawiam sobie kawy (choć wcześniej nie lubiłam). Odkąd mielę ziarna i zaparzam ciśnieniowo nie mam problemów z żołądkiem po kawie. I obowiązkowo piję z mlekiem - inaczej nie potrafię. Natomiast wszelkie dodatki smakowe bardzo mile widziane:)Jeszcze kilka lat temu jakby mi ktoś powiedział, ze codziennie będę pić kawę dla przyjemności to mocno postukałabym się w głowę:)

    ReplyDelete
  3. Polciu, tęskno spoglądam na kawę na Twoich zdjęciach... Wprost uwielbiam, a chwilowo muszę ograniczać niemal do zera. :( Raz na kilka dni przemycam jedną małą filiżankę, a to za mało, za mało... Ochhh, jak mi pachnie pod nosem...

    ReplyDelete
  4. I tak trzymaj , jak się wali, to daj sobie luz i zrób drobną przyjemność !
    Kawa bardzo kusząca :)

    ReplyDelete
  5. wyobraziłam sobie ten dzwoniący telefon i ten Twój nos. w sekrecie Ci powiem, że uśmiecham się teraz pod nosem..((: to też za sprawką, kawy, którą lubię niebezpiecznie i którą wypijam absolutnie każdego poranka. zawsze. ta lista aromatycznych dodatków zapowiada się nadzwyczaj kusząco.

    ReplyDelete
  6. Bardzo mi się podoba Twój sposób na odpędzanie złej energii :).

    ReplyDelete
  7. A ja właśnie w sytuacjach "małego wariatkowa" kawę odstawiam (na rzecz yerby), chociaż kawę lubię bardzo. Oczywiście kawę, a nie wyroby kawopodobne - tu się jak widać rozumiemy :)
    I moim zdaniem smak kawy bardzo zależy od wielu różnych czynników, poza oczywistą jakością samego ziarna. Woda (najlepszą kawę piłam na Bałkanach - czyżby wapienne podłoże?), ekspres (czas i temp. parzenia), młynek - to wszystko ma ogromny wpływ na smak. I trudno jest uzyskać ten idealny (a byle czego szkoda pić, bo i po co?).
    Żadnych dodatków, z wyjątkiem mleka, krowiego. Kozie z kawą mi nie smakuje, owczego nigdy nie próbowałam (więc nie mam zdania), kokosowe jak dla mnie ma smak mydła, sojowe - nie, nie i jeszcze raz nie: zbyt duże prawdopodobieństwo, że jest GMO, w dodatku mój organizm też twierdzi, że soja mu nie służy . A krowie mleko mi nie szkodzi, mimo że dzieckiem już od dawna nie jestem - tolerancja na laktozę to kwestia indywidualna, u kotów również (widzę to po moim futrzastym stadzie).
    Ale taką kawę rozgrzewającą w Twojej wersji muszę kiedyś wypróbować, odgruzowując dawno nieużywany chorwacki tygielek :)

    ReplyDelete
  8. A ja piję z kapsułek Tchibo. Innych nie znoszę, więcej chemii niż kawy, a tu jest po prostu pakowana próżniowo kawa. Ale kiedy mam taki dzień jak Ty, wolę herbatę jaśminową albo z pomarańczą. Przypominam sobie Żółte Góry w deszczu i tamtejsze malutkie wioski... dystans... spokój... dusza śpiewa.
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  9. czarujące zdjęcia! aż mogę poczuć aromat tej kawy!

    ReplyDelete
  10. Chyba wczoraj wisiała nad Szwajcarią jakaś chmura ze złą energią i dotarła również do Bazylei. I tak jesteś w lepszej sytuacji bo dzieci sąsiadki a nie Twoje :-) Moje ćwiczą wyjście na paradę karnawałową (jutro mamy we wsi karnawał) i walą czym popadnie w garnki (perkusja), rozlewają barszcz i biją się o to, kto pierwszy może wypić tran. Od wczoraj jestem na Beruhigungstee, o kawie raczej nie mam mowy :-) Po karnawale, jak opadną emocje, wypróbuję Twój przepis. Trzymaj się cieplutko. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  11. Ewelina ostatnie zdjęcie powaliło mnie na kolana. Wspaniałe, kawa też.

    ReplyDelete
  12. Kawa zapowiada się smakowicie i na pewno taką przyrządzę z mojej pysznej kawy, którą dziś dostałam.
    Byłam dziś w Instytucie Kawy. Podglądałam jak bariści robią tzw. cup tasting, jak wypalają kawę i przygotowują jej profil lub jak wypalają kawę o danym profilu.
    Zajrzałam też do kilku worków z zieloną kawą. Było cudownie!
    Jeszcze nie raz odwiedzę to miejsce!!!

    ReplyDelete
  13. Dobrze napisane i jak zwykle fantastyczne zdjęcia!

    ReplyDelete
  14. a matko Ewelina , jakie ty te zdjecia robisz ,ja teraz przez ciebie podniecam się obrazem przypraw i kawy :D

    ReplyDelete
  15. Podziwiam za umiejętność wychwytywania pozytywnych aspektów życia w takich momentach ;). Może kiedyś też się tego nauczę. Narazie kiepsko mi wychodzi :D.

    Co prawda, to za kawą nie przepadam, ale zaglądam tu regularnie i ... uwielbiam zdjęcia Twojego autorstwa! :)

    ReplyDelete
  16. Tylko spokój nas uratuje! - jak mawia moja koleżanka z pracy :)

    ReplyDelete
  17. kawę uwielbiam też z kawiarki, moja Mukka już obdrapana jakby miała 100 lat ale nie wymienie jej na żaden ekspres!

    ReplyDelete
  18. Uwielbiam kawę i mogę wypić jej każdej ilości :) A takiej rozgrzewającej, to jeszcze nie piłam - a zapowiada sie całkiem ciekawie:)

    ReplyDelete
  19. Cudne te "połamane" kubki :)
    Ja się w kawie zakochałam stosunkowo niedawno, ciągle do niej dorastam :)

    ReplyDelete
  20. Za każdym razem jak wpadam z wizytą na Twojego bloga zdjęcia nigdy nie rozczarowują! Są przepiękne, bardzo klimatyczne. Doskonale rozumiem uroki lutego :)

    ReplyDelete
  21. ja nadal nadużywam kawy...ale zdjęcia to nadal mam do dupy i muszę ponarzekać! w końcu na coś trzeba:)

    ReplyDelete
  22. This comment has been removed by a blog administrator.

    ReplyDelete

Zostaw komentarz i zaskocz mnie!
Chamstwo, które z krytyką nie ma nic wspólnego, będzie usuwane.