Dżem z dyni Cioci Ilonki
W moim osobistym przekonaniu w związku partnerskim obowiązuje zasada, że co twoje to moje. A odwrotnie to już jak tam sobie strony ustalą między sobą ;) Zapewne wiecie, iż pochodzę z rodziny, w której lubi się gotować i na moje szczęście moja Druga Połowa z takiej rodziny również się wywodzi. Konkluzja z tego jest następująca - i na wschodzie Polski i na zachodzie jem domowo, smacznie i zdrowo.
A czasem zwożę do domu różne smaczne cuda, jak na przykład dżem z mirabelek od Mamy ze wschodu, czy dżem z dyni od Cioci Ilonki z zachodu.
Przepis woła o dodanie tajemnego składnika jakim są galaretki pomarańczowe w proszku, ale można zastąpić je cukrem żelującym, agarem czy galaretkami bez żelatyny pochodzenia zwierzęcego w swoim składzie. Gdybym zobaczyła przepis bez uprzedniego kosztowania zawartości słoika, pewnie machnęłabym ręką i nie podjęła się łączenia dyni z kupnymi galaretkami. Jaki błąd bym popełniła! Ten dżem jest pyszny i chociaż zupełnie inny niż te, które zazwyczaj robię, to na mojej liście ulubieńców jest w pierwszej trójce. Od siebie dorzucę na przyszłość ze dwie mięsiste laski wanilii i skórkę cytrynową. Jeśli macie jeszcze zachomikowaną dynię i nie chcecie gotować kolejnej zupy (w końcu ile razy można jeść zupę z dyni?) to zróbcie sobie ze dwa, trzy słoiki na próbę. A jeśli Wam dżem nie posmakuje, to ja z chęcią się nim zaopiekuję...
A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym jak zrobić dżem idealny zapraszam tutaj.
DŻEM Z DYNI CIOCI ILONKI
5kg dyni
1kg cukru
4 galaretki pomarańczowe w proszku
1 olejek pomarańczowy
4 łyżki stołowe kwasku cytrynowego lub sok z 2 cytryn
Dynię obieramy, kroimy w kostkę, zasypujemy cukrem i odstawiamy na noc.
Rano odlewamy 2 szklanki powstałego soku, a pozostałą dynie gotujemy przez 2 godziny.
Studzimy, a następnie gotujemy jeszcze przez godzinę.
Odlany sok zagotowujemy i rozpuszczamy w nim galaretki, kwasek oraz olejek.
Gorący płyn wlewamy do ugotowanej dyni i gotujemy całość przez pół godziny.
Gorący dżem przekładamy do słoików, zakręcamy i odwracamy do góry dnem do ostygnięcia.
Słoiki możemy
pasteryzować, jeśli chcemy.
Bon Appétit!
wyglada pysznie..nawet z galaretka pomaranczowa :)
ReplyDeleteNaprawdę jestem bardzo pozytywnie zaskoczona :) Zjadłam sama 250ml słoik :)
DeletePOlicjo, dżemerek z galaretkami niczym nowym dla mnie, bom już kosztowała z malinkami:):), ale w połączeniu z dynią jeszcze nie... Moje wszyściuteńkie dynie zjedzone, ale w przyszłym roku.. kto wie... w końcu ja pies na dyniowe smakołyki:)
ReplyDeleteSnów najlepszych, Mała!
A widzisz mnie to zawsze Ewelinko takie dodatki odstraszały, bo że chemia, że sztuczne..
DeleteAle te galaretki tutaj to naprawdę świetny składnik :)
Całusy na dobry słodki sen :*
Ewelinka, a mój współlokator przywiózł od mamy (ze Wschodu) takie cudo: dżem zielony jakby ze Shreka zrobiony, w smaku jak cukierki, pycha - a mówi że z cukinii! No nie może być! Wyciągnęłam przepis (za jego pośrednictwem) i co się okazało? Z cukinii ale z gararetkami :D Agrestowymi :) No to ja Ci wierze że to smaczne :)))
ReplyDeleteSpaaać :) Dobrej Polcia :*
A widzisz Monia ja mam taki dżem na sezon cukiniowy zachowany, bo w tym roku przegapiłam :) Ale wierzę Ci, że jest dobry bo jadłam :))
DeleteCoś jest z tymi galaretkami :D
Śpij cukierkowo Monia ;*
To ja sobie ten dżem chętnie zrobię bo mam jeszcze dynię zachowaną. Dziecię domaga się zupy ale dynia wielka jest, da radę :)
ReplyDeleteRodzina to jest siła! czasem to właśnie "wytwórca" jest esencją smaku:)
ReplyDeletemarzy mi się taka rodzina garem silna :) niestety jestem sobie sama :(
ReplyDeletea dżem jadłam, smakował mi choć przyznam, ze nie zachwycił. Może to kwestia tego, że koleżanka ananasowej galaretki użyła a nie pomarańczowej.
Pozdrawiam cieplutko.
Ewelina, wiem o czym mówisz, bo w obu naszych rodzinach też lubi się gotować i przy stole mówi się głównie o gotowaniu :)
ReplyDeleteDzem z dyni wypróbuję na pewno! Mam w spiżarni jeszcze trzy dynie, myślę, że starczy. Galaretki mnie nie odstraszają;) Ja jadłam kiedyś dżem z węgierek z galaretką cytrynową i też był dobry!
Uściski z zaśnieżonej Gdyni!
Bardzo fajne, że z galaretkami. Tak na pohybel wszystkim głośno bojkotującym udział zawartości wszelkich kupnych torebek w smacznej kuchni! Chętnie spróbuję w wolnej chwili.
ReplyDeleteRazem z galaretką - pycha :)
ReplyDeletedżem słitaśny....ale skąd takie ładne słoiki? szukam takich do pieczenia chleba-bez zwężenia na górze.
ReplyDeletebędę wdzięczna za namiary.
pozdrawiam
stała czytelniczka
Joanna
Joanno słoiki kupiłam tutaj w lokalnym sklepie. One malutkie są 160ml :) To jest słoik typu Weck i zobacz znalazłam sklep w Polsce - http://owocowydom.pl/sloiki-i-akcesoria,1.html :)
Deletedzięki za namiar....ja już kiedys tam zaglądałam i całkiem o tym sklepie zapomniałam.
Deletepozdrawiam
Piękny ma kolor ten dżemik :)
ReplyDeleteJedne z najlepszych jaki jadłam :)
DeleteRobiłam kiedyś dżem z dyni z dodatkiem limonki i wiem, po prostu wiem, że z pomarańczowymi nutami byłby pyszny. Mnie galaretki nie przekonują - rozumiem, że skądś ta pektyna musi pochodzić - ale same pomarańcze w sobie są wysoko pektynowe, więc może dałyby radę takie prawdziwe. Nie będę tu mędrkować tylko zrobię, a co! Jak nie wyjdzie to przylezę się kajać.
ReplyDeleteMyślę, że wyjdzie :) Podałam przepis na dżem, który widać na zdjęciu przywieziony prosto ze Szczecina ale mnie korci jak cholera żeby popróbować albo z agarem, albo właśnie z pomarańczą, sokiem pomarańczowym, wanilią.. :) Koniecznie daj znać plis :)
DeleteCo prawda bez galaretek, ale ja też zrobiłam sobie niedawno taki dżem. Zniknął w mgnieniu oka :)
ReplyDeletePozdrawiam z biegu, bom na uczelni utknięta :D
Zrobię, a co! Tym bardziej, że dynia w domu. Pokombinuję jednak z agarem :)
ReplyDeleteDobra Kobieto, tylko mi napisz, która dynia lepsza na ten dżem hokkaido czy butternut? ;)
Buziaki :*
E.
Dostałam dżem z dyni... i mi się zepsuł w spiżarce ;( ku mojej rozpaczy! Ale dobry był... bo zanim się zepsuł spróbowałam łyżeczkę... och...
ReplyDeleteSmacznego :)
5 kg dyni mnie nieco przeraziło, ale może wypróbuję z mniejszej ilości ;-) Robiłam z dyni korzenny, też był dobry, ale zostało po nim już tylko wspomnienie :)
ReplyDeleteŚwietny blog z pięknymi zdjęciami. Gratulacje! A na krem z dyni zabieram się od jesieni i zastanawiam się czy robiłaś go ostatnio czy właśnie jesienią? Można teraz gdzieś znaleźć jeszcze dynie? Pozdrawiam i zapraszam do odwiedzenia swojego bloga. Jeszcze raz brawo
ReplyDeleteciekawy blog, a zdjęcia to już totalnie piękne. zostaje tu na dłużej :)
ReplyDeleteZapraszam też do mnie, próbuję spełniać marzenia więc trzeba zacząć się integrować. Niezadługo malutkie zmiany na blogu.
ZAPRASZAM
http://kubaofficialblog.blogspot.com/
Jakie piękne zdjęcia!! :D zachęcają do jedzenia, do robienia, gotowania! Narobiłaś mi smaku :)
ReplyDeleteDżem taki nadałby się do moich ulubionych ciastek cytrynowych :)
ReplyDeleteFajnie tu :)